Dawno mnie tu nie było, chyba chciałabym się wziąć troszkę za nadrabianie. Póki co wezmę się za turystykę, bo żadnych innych tematów w głowie nie mam. Jako że wzięła mnie ambicja żeby trochę moje kochane miejsca tu przybliżyć zacznę od Egiptu, o którym wspominałam w ostatnim poście, który wprawdzie był dawno temu, ale zawsze coś ;)

Mam jedną wielką słabość. Do orientalnej kultury, stylu bycia i nawet wyglądu. Bardzo podoba mi się kultura muzułmańska, chociaż nie popieram działalności jej wyznawców jeśli chodzi o niektóre względy, tolerancje mam, a nawet podziw, dla tych którzy żyją tak, bo chcą, a nie w imię tradycji czy zasad. W Egipcie rok temu byłam, właściwie to na samych obrzeżach, bo w Tabie, więc nie było mi dane zagłębić się w styl życia mieszkańców, jednak to co zobaczyłam wystarczyło mi aby się tym zainteresować. Miasto samo w sobie jest wręcz ogromne, a dosć puste, chociaż już rok temu było widać sporo nowych budowli, z których za pewne zostaną zrobione hotele. Przez całą miejscowosć ciągnie się rozległa pustynia po jednej, a po drugiej stronie wybrzeże. Morze jest cudowne. Woda przezroczysta, można nurkować i oglądać rafy, plaża całkiem znośna, po prostu cud, niestety zaraz za wyznaczoną częścią plaży do hotelu zaczyna się po prostu syf, miejscowi wyprowadzają tam osły, konie, zdarzają się też wielbłądy i pozbywają się resztek z przydrożnych straganów. Dojście do morza jest wzdłuż średnio ruchliwej drogi, po drodze przechodziło się obok jakiejś stacji paliw i dwóch budynków "biznesowych", nic poza tym. Czas wyprawy to może 4 minuty. Hotel (Sol y Mar Sea Star) przyjazny, całkiem fajna obsługa, za wyjątkiem szefa, który był po prostu straszny, ładnie, orientalnie. Hotel czysty, dobra rozrywka organizowana przez animatorów, jedzenie dobre, wieczorne imprezy ciekawe, a oprócz tego Shisha Bar, z orientalną muzyką, która wieczorem nadaje klimat. Przed hotelem kilka sklepików, jako że nie ma szans wyskoczyć "na miasto" bo jako takiego miejsca nie ma w Tabie. Poza tym miejscowość położona na samym krańcu Egiptu, graniczy z Izraelem, niestety przejście przez granice wcale łatwe nie jest. Mnóstwo formalności i dość drogo, więc w gre wchodzi jedynie wycieczka zorganizowana przez biuro podróży, ale przyznam szczerze, że tak jak do religii mam stosunek ambiwalentny, tak Jerozolima mi się spodobała.

animatorzy pierwsza klasa ;)
moja egipska miłość <3
hotel ;)
widok na plaży
fantazja sprzątających...
i zawsze troszkę rozrywki :)
czy do Taby chcialabym kiedyś wrócić? Pewnie, że tak, chociaż zależy mi na odwiedzeniu innych części Egiptu. Jednak jeśli miałabym jakąś okazję z wielką chęcią bym z niej skorzystała :)