Nie poradzę, naprawdę nic na to nie poradzę. Jestem osobą tolerancyjną, szanuje poglądy innych ludzi, obojętnie jakie one by były, czy chodzi o religię, politykę, życie codzienne, czy nawet o kebab w cieście lub w bułce. Szanuje to co kto lubi bądź uważa za bardziej słuszne. Ale jest jedna rzecz, której nie potrafię znieść- RASIZM. Kiedyś, najbardziej chyba w okresie po II Wojnie Światowej, kiedy panowała "żelazna kurtyna" i każdy był przyzwyczajony do swojej nacji nie dziwne było usłyszeć zdziwienie, czy nawet przerażenie na widok czarnoskórej osoby. Ale teraz, kiedy my latamy na wakacje do Egiptu, Maroka, Tunezji i innych tego typu krajów, kiedy w sercu największego polskiego miasta można znaleźć budkę z kebabem prowadzoną przez turka, Shisha Bar, w którym pracuje egipcjanin, czy nawet, tak brzydko określę, zwykłego murzyńskiego turystę zwiedzającego nasz kraj. Nie wiem czym ludzie kierują się mówiąc, że ludzie o ciemnej skórze są od nas gorsi, twierdzą że nadają się jedynie do "prostowania bananów", czy uznają ich za zwykłych brudasów. Bo najczęściej jednak Ci najwięksi rasiści taki właśnie poziom reprezentują swoją osobą. A w ramach jeszcze większego hejtu dodam na koniec zdjęcie mojego znajomego/kumpla/przyjaciela/brata/kochanka (naprawdę nie wiem jak go określić XD) którego po prostu uwielbiam ze względu na to jakim jest człowiekiem, bez zwracania uwagi na kolor skóry.
Colorful Dreams
Music Player
niedziela, 27 stycznia 2013
niedziela, 30 grudnia 2012
Krakowskie niespodzianki.
Namowilam dzis przyjaciolke na wypad do Krakowa i wyszlo prawie genialnie. Na krakowskim Rynku wciaz mozna ogladac jarmark swiateczny, a na nim cuda i cudenka.
A potem nie zabraklo wsppanialego shisha baru, egipskiej herbaty, kebaba i nowej znajomosci.
niedziela, 25 listopada 2012
Jakaś jesienna depresja.
Miało być tu dzisiaj o kolejnym pięknym miejscu, które należy do moich faworytów jeśli chodzi o świat, ale niestety mi to nie wyjdzie. Zamyśliłam się nad kilkoma sprawami i jakaś tytulowa jesienna depresja mnie zlapała. Tak łatwo dusić w sobie emocje i udawać, że nic Cię nie rusza, taki fajny "Poker Face" ale w końcu coś pęka i człowiek nie wie w sumie o co mu chodzi. Czy to strach przed tą znajomością, która powróciła z kompletnego zaskoczenia po roku czasu ponad, czy to tęsknota za tym co towarzyszyło człowiekowi przez ostatnie pół roku? Smutny moment kiedy dwójka bliskich ludzi stwierdza, ze nie chce ze sobą rozmawiać, że to nie ma sensu. Co lepiej zrobić? Walczyć czy usunąć z życia? Bo szczerze mówiąc mam wielkie wątpliwości, palce mnie świerzbią żeby wziąć telefon do ręki i napisać jednego głupiego sms-a, ale po co mi to robić? Jakby człowiek chociaż pokojowo ostatnią rozmowę zakonczył może by to sens miało, ale w tym wypadku obawiam się, że jest to bezcelowe. Nawet długo się trzymałam w obojętności, teraz chwilowy kryzys, mam nadzieję, ze wybrnę. No w sumie innej opcji nie ma. Mała próbka tego co miało dziś być, niestety nie pozbierałam sie do napisania;
Izrael <3
niedziela, 18 listopada 2012
Inspiracje.
Na komputerze stworzyłam album "Inspiracje" w którym zapisuję obrazki zauważone w internecie warte zapamiętania. Dziś odkrycie części z nich. Po pierwsze "Gossip Girl", serial który pokochałam rok temu kiedy TVN zaczął emitować pierwsze serie przez wakacje, potem miałam długi odwyk, ale TVN7 zafundowało mi właśnie przypomnienie 3 serii. No cóż, Chuck Bass, to Chuck Bass, nikt go nie zastąpi <3
Kolejne z wielu to kilka inspirujacych gwiazd. Genialny za swej młodości z wygladu i umiejętności Axl Rose, nadal pozostaje świetnym artystą, jednak wygląd nie sługa. Amy Winehouse, która swoim wyglądem przerażała i szokowała ale równocześnie zachwycała, wiecznie cudowny ideał faceta- Johnny Depp i najśliczniejsza przez wieki Marilyn Monroe.
"Skins" to serial, na który nie patrzyłam pryzmatem wszystkich odcinków, tylko kilku z kazdej serii, a mimo wszystko zdołał mi się bardzo spodobać, a najbardziej postać niepozornej Cassie.
A poza tym kilka ładnych obrazków inspirujących pod kątem wyglądu, rzeczy które można by było mieć czy po prostu ogółem.
mój wymarzony samochód <3
środa, 7 listopada 2012
Kronika Opętania- recenzja.
Mialam przyjemność iść do kina na produkcję pt "Kronika Opętania" dzięki której można zetknąć się z żydowską kulturą, egzorcyzmami, życiem przeciętnych amerykanów i zjawiskami paranormalnymi.
Film z gatunku horror w reżyserii Olego Bornadela jest którąś z kolei adaptacją filmową po "Egzorcyście" jednak swoją fabułą ciekawi. Opowiada o losach trenera koszykówki Clyde'a, w tej roli Jefferey Morgan, który świeżo po rozwodzie zabiera swoje dwie córki na weekend do nowego domu, gdzie przeprowadził się po rozstaniu z matką dziewczynek. W czasie pobytu u ojca młodsza córka- Em (Natasha Calis) wchodzi w posiadanie tajemniczej drewnianej skrzyneczki, z hebrajskimi napisami na jej wierzchu. Zauroczona przedmiotem namawia Clyde'a na jej kupno na małym targu organizowanym przez mieszkańców. Nie wie, że w czasie zakupów miała okazję zobaczyć poprzednią posiadaczkę- starszą kobietę, która chcąc zniszczyć skrzynkę stojącą w jej domu, została ciężko ranna przez to, co w niej zamieszkuje. Młoda Em otwiera swoją zdobycz nie zdając sobie sprawy z konsekwencji jakie ją czekają, od tej pory zaczynają dziać się z nią dziwne rzeczy- z jej pokoju wylatują ćmy, wzrok odwraca się na drugą stronę, a pewnego dnia zauważa wychodzące ze swojego gardła palce. Skrzyneczka zaczyna odgrywać najważniejszą rolę w jej życiu, wdaje się nawet w bójkę z chłopakiem, który jej ją zabrał, zaniepokojony jej zachowaniem ojciec wypytuje o co tak naprawdę z przedmiotem chodzi, córka opowiada mu o przyjaciółce, która w skrzyneczce mieszka. W między czasie ginie nauczycielka dziewczyny, która chciała otworzyć zostawioną przez nią skrzynkę na noc w szkole, nowy wybranek jej matki zostaje przez nią atakowany, Clyde trochę zbyt szybko układa wszystkie fakty i dochodzi do wniosku, że jego córka mogła zostać opętana. Tezę potwierdza profesor antropologii, który po obejrzeniu przedmiotu i rozszyfrowaniu hebrajskich napisów stwierdza, ze to żydowska skrzynka na dybuka, czyli demona, stworzona na początku XX wieku najprawdopodobniej w Polsce. W rodzinie jest coraz gorsza sytuacja, matka dziewczynki nie rozumie tego co się dzieje, niedoszły ojczym dziewczynek stawia na wysłanie małej do psychologa, jednak jego plan nie zdążył zostać zrealizowany przez napaść Em na niego. W tym czasie ojciec wyrusza do żydowskiego miasteczka, do Synagogi na Brooklynie gdzie udaje się po poradę do Rabina, ten odmawia mu jednak pomocy, za to walczyć z dybukiem postanawia jego syn- Zadok, w którego wciela się Matisyahu- chasyd wykonujący na co dzień muzykę reggae.
Film bardzo przypadł mi do gustu, zawiera wszystkie elementy odpowiednie dla horroru, trzyma widzów w napięciu do ostatnich minut, sceny opętania przedstawione są z właściwą chaotycznością, jednak nie są w żadnym stopniu przesadzone. Klimatyczna muzyka w kluczowych fragmentach filmu nadaje mu tajemniczości i buduje napięcie. Najlepszy klimat w filmie wprowadza jednak zaproszony do współpracy Matisyahu, ujawnia kulturę żydowską w filmie, nadaje wyrazu całej sytuacji, wprowadza do filmu autentyczność, podkreśla swoją osobą religijne konteksty. Film zaskakuje także ze względu na rodzaj opętania, powiązany z kulturą żydowską, zamiast tak jak w większości tego typu filmów- chrześcijańską, staje się przez to urozmaicenie ciekawszy.
Taka tam moja praca na WOK :) a przy okazji się lepiej pisało. może kogoś zainteresuje.
Film z gatunku horror w reżyserii Olego Bornadela jest którąś z kolei adaptacją filmową po "Egzorcyście" jednak swoją fabułą ciekawi. Opowiada o losach trenera koszykówki Clyde'a, w tej roli Jefferey Morgan, który świeżo po rozwodzie zabiera swoje dwie córki na weekend do nowego domu, gdzie przeprowadził się po rozstaniu z matką dziewczynek. W czasie pobytu u ojca młodsza córka- Em (Natasha Calis) wchodzi w posiadanie tajemniczej drewnianej skrzyneczki, z hebrajskimi napisami na jej wierzchu. Zauroczona przedmiotem namawia Clyde'a na jej kupno na małym targu organizowanym przez mieszkańców. Nie wie, że w czasie zakupów miała okazję zobaczyć poprzednią posiadaczkę- starszą kobietę, która chcąc zniszczyć skrzynkę stojącą w jej domu, została ciężko ranna przez to, co w niej zamieszkuje. Młoda Em otwiera swoją zdobycz nie zdając sobie sprawy z konsekwencji jakie ją czekają, od tej pory zaczynają dziać się z nią dziwne rzeczy- z jej pokoju wylatują ćmy, wzrok odwraca się na drugą stronę, a pewnego dnia zauważa wychodzące ze swojego gardła palce. Skrzyneczka zaczyna odgrywać najważniejszą rolę w jej życiu, wdaje się nawet w bójkę z chłopakiem, który jej ją zabrał, zaniepokojony jej zachowaniem ojciec wypytuje o co tak naprawdę z przedmiotem chodzi, córka opowiada mu o przyjaciółce, która w skrzyneczce mieszka. W między czasie ginie nauczycielka dziewczyny, która chciała otworzyć zostawioną przez nią skrzynkę na noc w szkole, nowy wybranek jej matki zostaje przez nią atakowany, Clyde trochę zbyt szybko układa wszystkie fakty i dochodzi do wniosku, że jego córka mogła zostać opętana. Tezę potwierdza profesor antropologii, który po obejrzeniu przedmiotu i rozszyfrowaniu hebrajskich napisów stwierdza, ze to żydowska skrzynka na dybuka, czyli demona, stworzona na początku XX wieku najprawdopodobniej w Polsce. W rodzinie jest coraz gorsza sytuacja, matka dziewczynki nie rozumie tego co się dzieje, niedoszły ojczym dziewczynek stawia na wysłanie małej do psychologa, jednak jego plan nie zdążył zostać zrealizowany przez napaść Em na niego. W tym czasie ojciec wyrusza do żydowskiego miasteczka, do Synagogi na Brooklynie gdzie udaje się po poradę do Rabina, ten odmawia mu jednak pomocy, za to walczyć z dybukiem postanawia jego syn- Zadok, w którego wciela się Matisyahu- chasyd wykonujący na co dzień muzykę reggae.
Film bardzo przypadł mi do gustu, zawiera wszystkie elementy odpowiednie dla horroru, trzyma widzów w napięciu do ostatnich minut, sceny opętania przedstawione są z właściwą chaotycznością, jednak nie są w żadnym stopniu przesadzone. Klimatyczna muzyka w kluczowych fragmentach filmu nadaje mu tajemniczości i buduje napięcie. Najlepszy klimat w filmie wprowadza jednak zaproszony do współpracy Matisyahu, ujawnia kulturę żydowską w filmie, nadaje wyrazu całej sytuacji, wprowadza do filmu autentyczność, podkreśla swoją osobą religijne konteksty. Film zaskakuje także ze względu na rodzaj opętania, powiązany z kulturą żydowską, zamiast tak jak w większości tego typu filmów- chrześcijańską, staje się przez to urozmaicenie ciekawszy.
Taka tam moja praca na WOK :) a przy okazji się lepiej pisało. może kogoś zainteresuje.
Rok?
Tak się zorientowałam, że ten blog ma już ponad rok, a notek tu jak na lekarstwo!
życzę sobie większej systematyczności na kolejny rok, który mam zamiar tu spędzić.
i przykładności.
A póki co chillout, jutro dzień wolny, w tle grecka muzyka.
życzę sobie większej systematyczności na kolejny rok, który mam zamiar tu spędzić.
i przykładności.
A póki co chillout, jutro dzień wolny, w tle grecka muzyka.
niedziela, 4 listopada 2012
Katowicki dworzec
Jak obiecałam mała relacja z nowo otwartego dworca w centrum Katowic. Budynek robi wrażenie, nie powiem. Szczególnie jeśli porówna się go z tym, co było w Katowicach przed przebudową. Na dworcu więcej kawiarni i barów niż miejsca dla podrożnych, ale wiadome było, że postawią na jak największy zysk. Na szczęście ceny w tychże miejscach znośne, więc większych problemów nie powinno być.
Kilka zdjęć:
wkrótce dodatkowo otwarcie galerii handlowej :)
dworcowy Starbucks.
budynek od zewnątrz.
Dla porównania zdjęcie starego budynku- http://www.srkgs.rail.pl/gallery/do_newsow/dw-katowice.jpg
Zmiana chyba dość znaczna.
tzw. kociamberek.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)































